Wczesna diagnostyka szpiczaka plazmocytowego

Krzysztof Giannopoulos

Z prof. Krzysztofem Giannopoulosem z Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, Oddział Hematologii Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, rozmawia Monika Sawka z portalu Hematoonkologia.pl.

MS: Podczas konferencji Current & Future Perspectives of MM Treatment w Warszawie (3 II 2017 r.), poświęconej szpiczakowi plazmocytowemu dyskutowany był m.in. projekt wczesnej diagnostyki szpiczaka. Jakie są cele tego projektu, założenia i jakie korzyści może przynieść wprowadzenie tego projektu?

KG: Jak sama nazwa wskazuje, celem projektu jest wczesna diagnostyka szpiczaka, tj. uzyskanie dobrej współpracy między specjalistami, zaczynając od lekarzy medycyny rodzinnej. Myślę również o specjalistach chorób wewnętrznych, o lekarzach oddziałów nefrologii, ortopedii, czyli wszędzie tam, gdzie może się pojawić pacjent, u którego możemy podejrzewać szpiczaka plazmocytowego. Bo rzeczywiście, o ile diagnoza jest stawiana przez hematologa, to samo podejrzenie szpiczaka rzadko kiedy artykułuje ten specjalista. Odbywa się to najczęściej na wczesnych etapach kontaktu z systemem ochrony zdrowia i jest to – można powiedzieć – problem ogólnoświatowy. Rok temu byliśmy zdumieni informacjami z Wielkiej Brytanii, kiedy pokazano, jak bardzo spóźniona jest diagnoza szpiczaka plazmocytowego. Zdiagnozowanie innych nowotworów zajmuje przeważnie kilka tygodni, a w odniesieniu do szpiczaka – kilka miesięcy! Niestety, patrząc na skuteczność leczenia i nowoczesne podejście do terapii szpiczaka plazmocytowego lepsze wyniki uzyskujemy, tak jak we wszystkich nowotworach, gdy im wcześniej rozpoznamy szpiczaka. Oczywiście istnieje pewna różnica, bo szpiczak plazmocytowy musi być szpiczakiem objawowym, który wymaga leczenia. Stąd też niespełnionym marzeniem lekarzy jest możliwość wcześniejszego diagnozowania chorych na szpiczaka plazmocytowego. A opóźnienie w diagnozowaniu nie wynika z jakiś zaniedbań systemowych w Polsce, ale stąd, że jest to, niestety, choroba, która daje objawy niespecyficzne i jest chorobą podstępną.

MS: Mówi się też, że ma ona różne maski. Już sama mnogość nazw tej choroby wskazuje na to, że rzeczywiście bardzo trudno ją rozpoznać: szpiczak mnogi, szpiczak plazmocytowy, MM, choroba Kahlera. Wszystko to wskazuje, jak trudno rozpoznać ten nowotwór i że choroba jest złożona. Dlaczego tak się dzieje?

KG: Rzeczywiście. Na podstawie badania szpiku kostnego i krwi obwodowej rozpoznanie choroby dla hematologa wydaje się bardzo proste. Są to stosunkowo proste badania. Lecz zanim padnie podejrzenie szpiczaka plazmocytowego, musimy pamiętać, że takie objawy niespecyficzne, jak: ból dolnej części pleców, dolegliwości bólowe układu kostnego, niedokrwistość czy niewydolność nerek wcale nie są charakterystyczne dla szpiczaka. Dopiero zebranie tego zespołu objawów, plus odpowiednie badania biochemiczne i cytologiczne ułatwiają nam postawienie diagnozy. Wracając do wymienionych objawów to są one bardzo częste, bo kto z nas nie odczuwa zmęczenia, kto z nas nie odczuwa dolegliwości bólowych… One są doskonałą maską tych objawów, które powinny naprowadzać lekarza, lekarza rodzinnego na podejrzenie szpiczaka.

MS: A propos lekarza rodzinnego. Jaką rolę odgrywa w rozpoznaniu tej choroby?

KG: W polskim systemie lekarz rodzinny stanowi podstawę. Stąd właśnie nazywamy go lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej i wydaje się, że fakt, iż ten lekarz najlepiej zna pacjenta powinno być ułatwieniem. Niestety, w polskim systemie rola lekarza rodzinnego często jest sprowadzana do roli osoby, która zajmuje się przede wszystkim biurokracją, czyli wypisywaniem zwolnień i przepisywaniem leków. A tak naprawdę możliwości diagnostyczne lekarzy rodzinnych w Polsce są ograniczone. Biorąc pod uwagę, jak ważna powinna być rola lekarza rodzinnego, chcielibyśmy im pomóc, dając odpowiednie narzędzia. Szczęśliwie zbiegło się to z bardzo dużą reformą systemu ochrony zdrowia, planowaną w Polsce. Ma ona zwiększyć znaczenie lekarza rodzinnego, z czego my się bardzo cieszymy, dlatego że właśnie lekarz rodzinny ma najdokładniejsze informacje o pacjencie. Może łączyć objawy i kierować je do odpowiedniego specjalisty, a nie – jak to często bywało – pacjent będzie przesyłany między jednym a drugim specjalistą, z których każdy będzie się zajmował swoim wycinkiem. Jeden się zajmie niewydolnością nerek, drugi – niedokrwistością, trzeci – bólami kostnymi, niekoniecznie łącząc wszystkie w objawy, które mogą sugerować podejrzenie szpiczaka plazmocytowego.

MS: Co w takim razie powinien zrobić lekarz rodzinny, żeby móc połączyć te objawy i postawić trafne rozpoznanie?

KG: Jako polskie konsorcjum szpiczakowe jesteśmy częścią dużej kampanii, również medialnej, dotyczącej wczesnej diagnostyki szpiczaka plazmocytowego. Jako konsorcjum planujemy rozpoczęcie badania, mającego na celu ustalenie narzędzia, które będzie pomocne w postawieniu podejrzenia szpiczaka plazmocytowego. Przede wszystkim będzie to ankieta, czyli pacjent będzie określany przez lekarza na podstawie objawów. Jeśli lekarz uzyska wynik, wskazujący, że to może być podejrzenie szpiczaka, wtedy dajemy drugie narzędzie. Tym drugim narzędziem jest wykonanie testu immunofiksacji elektroforezy, mającego na celu detekcję białka monoklonalnego. I trzecie narzędzie, które w międzyczasie powinno być użyte, to odczyn Biernackiego. Bardzo stare badanie, oceniające szybkość opadania krwinek czerwonych. Pokazuje nam ono nie tylko istnienie choroby zapalnej, ale również daje nam informację, jak wyglądają dysproporcje między albuminami i gamma-globulinami, które mogą sugerować, że tych drugich jest za dużo i wśród nich może się kryć nieprawidłowe białko monoklonalne. Tak, w skrócie, wygląda nasz projekt. Będzie też projekt wieloetapowy. Pierwszy etap to stworzenie narzędzia, które będzie wykorzystywane przy stawianiu podejrzeń. Drugim etapem będzie danie możliwości diagnostycznych. Tu jakby wyprzedzamy możliwości diagnostyczne, które z pewnością będzie miał lekarz rodzinny dzięki planowanej reformie…

MS: …ze zmianami systemowymi…

KG: …ze zmianami systemowymi. Chcemy zobaczyć, czy danie możliwości wykonywania elektroforezy immunofiksacji dla populacji chorych, u których jest podejrzenie szpiczaka plazmocytowego w danym regionie zwiększy rozpoznawalność szpiczaka plazmocytowego. I tu cieszę się, że udało mi się namówić zarząd konsorcjum, że tym regionem będzie województwo lubelskie. Przy okazji zwrócimy uwagę na chorych z gammapatią monoklonalną o nieznanym znaczeniu, żeby ich również móc identyfikować wcześniej.

MS: A jaką rolę ogrywa czas? Mówimy przecież, że im wcześniej szpiczak plazmocytowy zostanie rozpoznany, tym lepiej. Jak ważny jest czas, czyli te miesiące, bo mówimy tutaj o rozpoznaniu.

KG: To jest nietypowa choroba. To nie jest choroba onkologiczna, którą natychmiast musimy leczyć. Jeśli szpiczak plazmocytowy jest objawowy, to rozpoczynamy leczenie. Natomiast, żeby te objawy scharakteryzować, chory powinien się już znajdować pod opieką hematologa. Głównie chodzi o skrócenie tej ścieżki, która czasami jest dosyć skomplikowana. Tak jak mówiłem, chory przechodzi między różnymi specjalistami, mimo że hematolog już wcześniej mógłby podjąć się opieki nad chorym ze zdiagnozowanym szpiczakiem plazmocytowy, ale – być może – nie wymagającym jeszcze leczenia.

MS: Dziękuję za rozmowę.

Wsparcie kampanii:
Wczesna diagnostyka szpiczaka plazmocytowego w Polsce

Aby kontynuować korzystanie z tej strony, zezwól na korzystanie z ciasteczek. Więcej informacji

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce.

Zamknij